Nie naśladuj, to naprawdę nie ma sensu

Kiedyś dzieci w szkołach wyzywały się „Papuga, papuga, sto dwudziesta druga!”. Może jest to mało eleganckie wezwanie do kreatywności, ale naprawdę warto wziąć je sobie do serca.


W branży marketingowej nie ma nic cenniejszego od pomysłu – pomysłu na siebie, na swoją markę i na jej wypromowanie. Ci, którzy to wiedzą – osiągają sukces. Jest jednak pokaźna grupa tych, którzy chcą iść na skróty i jak tylko zauważą, że czyjś pomysł na promocję prawdopodobnie wypalił, bezrefleksyjnie kopiują rozwiązania.

Taką sytuację obserwujemy np. w branży szkoleniowej. Każda z osób, która lubi poszerzać swoją wiedzę wie, o czym piszemy. Social media i newslettery atakują nas codziennie toną… darmowej wiedzy. Bezpłatne ebooki, za które płacimy danymi osobowymi (więc w sumie chyba nie takie darmowe, wszak informacja jest dziś cenniejsza od pieniędzy) atakują z każdej strony. Co gorsza, każda kolejna odsłona jest coraz nudniejsza i… słabsza. Nasze oczy i umysły stają się bowiem już odporne na tę formę reklamy, tak jak w latach 90. po pierwszym boomie nikt nie dawał się już namówić na darmowe spotkanie z prezentem, z którego wychodził z garnkami na raty.

Inspiruj się, jednak nie za mocno

Kopiowanie rozwiązań konkurencji jest dokładnie takim samym zabiegiem, jak chodzenie do fryzjera ze zdjęciem czyjejś fryzury. Zawsze wychodzi nie tylko inaczej, ale i gorzej. Nie oznacza to, że mamy coś przeciwko inspiracji. Warto obserwować, co dzieje się w świecie marketingu i reklamy, jednak rozwiązania należy po prostu dostosować do swojej branży. Jak to zrobić? Nie zawsze trzeba stawiać na rozwiązania „supermodne”. Doświadczenia w studiu kreatywnym ANTON pokazują, że nawet ulotka, choć teoretycznie przebrzmiała, jeśli zostanie optymalnie wykorzystana, może przynieść dużą sprzedaż. Grunt to mieć na nią pomysł. My pomyśleliśmy i poleciliśmy przypinać ją pod faktury dostarczane do klientów.

Identyfikuj grupę docelową

Dlaczego nasze ulotki zadziałały? Ponieważ trafiały do osób, które swojego dnia pracy nie spędzają w biurze przy komputerze. Ponadto były dobrane do asortymentu, który widniał na wspomnianej fakturze. Sukces oparł się na dobrze zidentyfikowanej grupie docelowej. Tak samo identyfikować grupy docelowe należy w każdym kanale marketingu. Jest to łatwiejsze niż kiedykolwiek, dzięki narzędziom reklamowym jakie daje choćby Facebook i Instagram, ponieważ możemy na małych kwotach próbować, jaki będzie efekt. Takim sposobem możemy dojść do swojej grupy docelowej i właśnie wtedy powinniśmy zacząć kopiować rozwiązania, ale nie czyjeś, tylko swoje. Bo najgorsze, co możemy zrobić, to prawidłowo zidentyfikować osoby, które reagują na naszą reklamę i… szukać dalej. W reklamowaniu ważne jest bowiem działanie systematyczne. Każdy z nas jest inny – jeden kupuje impulsywnie, drugi musi się zastanowić. Dlatego, jeśli nasze działania przynoszą reakcje, warto je powtarzać, aż do skutecznego spieniężenia reklamy.